Konto oszczędnościowe dla dziecka — jak odkładać małe kwoty regularnie

Udostępnij ten artykuł

Odkładanie dla dziecka nie musi zaczynać się od kilkuset złotych miesięcznie. Znacznie ważniejsze jest stworzenie mechanizmu, dzięki któremu 50 czy 100 zł trafia na oszczędności regularnie, zamiast tylko wtedy, gdy pod koniec miesiąca przypadkiem zostaną wolne pieniądze.

Konto oszczędnościowe może być do tego wygodnym narzędziem, ale przed wyborem banku trzeba odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: czy pieniądze mają formalnie należeć do dziecka, czy rodzic chce zachować nad nimi pełną kontrolę do momentu, który sam wybierze? To rozróżnienie ma większe znaczenie niż chwilowo najwyższe oprocentowanie.

50 zł miesięcznie to nie „za mało, żeby zaczynać”

Największą przeszkodą w oszczędzaniu dla dziecka często nie jest wysokość dochodów, lecz przekonanie, że skoro można odłożyć niewiele, nie ma sensu zaczynać.

Prosta matematyka pokazuje coś innego.

Jeżeli rodzic odkłada 50 zł miesięcznie przez 10 lat, wpłaci łącznie 6000 zł. Przy 100 zł miesięcznie będzie to 12 000 zł, a przy 200 zł — 24 000 zł. Są to same wpłaty, bez uwzględniania odsetek.

Przez 18 lat różnica robi się jeszcze bardziej widoczna:

  • 50 zł miesięcznie daje 10 800 zł wpłat,
  • 100 zł miesięcznie daje 21 600 zł,
  • 200 zł miesięcznie daje 43 200 zł.

Nie są to obietnice przyszłego wyniku inwestycyjnego. Pokazują jedynie, jak dużo może zrobić regularność nawet bez zakładania określonej stopy zwrotu.

Dlatego rodzinie, która może spokojnie odkładać 100 zł miesięcznie, bardziej służy stały przelew na 100 zł niż ambitny plan odkładania 500 zł, z którego po dwóch miesiącach trzeba zrezygnować.

Konto dziecka czy konto rodzica przeznaczone na dziecko?

To pierwsza decyzja, którą warto podjąć przed porównywaniem ofert banków.

Można znaleźć rachunki, których posiadaczem jest małoletni, oraz zwykłe konta oszczędnościowe należące do rodzica, na których dorosły po prostu wydziela środki przeznaczone na przyszłość dziecka.

Te rozwiązania nie są równoważne.

Jeżeli pieniądze znajdują się na rachunku należącym do rodzica, pozostają jego środkami. Rodzic decyduje, kiedy i na jaki cel przekaże je synowi lub córce.

Jeżeli rachunek należy do dziecka, pieniądze są częścią majątku małoletniego. Rodzice sprawują zarząd tym majątkiem, ale nie oznacza to, że można traktować go jak własną rezerwę finansową.

Rzecznik Finansowy wskazuje też, że czynności przekraczające zwykły zarząd majątkiem dziecka mogą wymagać zgody sądu opiekuńczego. Banki określają ponadto w swoich regulaminach zasady i limity dotyczące dysponowania środkami.

To sprawia, że przed otwarciem rachunku ważniejsze od hasła reklamowego jest przeczytanie regulaminu.

Czy małe dziecko może mieć własne konto oszczędnościowe?

Polskie prawo nie wprowadza ogólnej zasady, zgodnie z którą rachunek bankowy można posiadać dopiero od 13. roku życia. Małoletni może być posiadaczem m.in. rachunku oszczędnościowego, choć sposób korzystania z niego zależy od wieku i oferty konkretnego banku.

Dziecko poniżej 13. roku życia nie może samodzielnie dysponować środkami zgromadzonymi na takim rachunku. W praktyce działa za nie przedstawiciel ustawowy.

Po ukończeniu 13 lat sytuacja się zmienia. Prawo bankowe przewiduje, że małoletni posiadacz rachunku może co do zasady samodzielnie dysponować zgromadzonymi pieniędzmi, chyba że jego przedstawiciel ustawowy sprzeciwi się temu na piśmie.

To szczególnie istotne dla rodzica, który wyobraża sobie konto jako zamkniętą skarbonkę aż do osiemnastych urodzin.

Jeśli odkładasz na studia za 15 lat, nie kieruj się tylko promocją na trzy miesiące

Banki konkurują oprocentowaniem kont oszczędnościowych, ale promocje mają zwykle konkretne warunki i ograniczony czas obowiązywania.

Może pojawić się atrakcyjne oprocentowanie tylko do określonej kwoty, dla nowych środków, przez kilka miesięcy albo pod warunkiem posiadania dodatkowego rachunku.

Dlatego przy oszczędzaniu dla dziecka na kilkanaście lat patrzenie wyłącznie na najwyższą liczbę w reklamie jest błędem.

Znacznie ważniejsze są cztery pytania:

  1. Jakie oprocentowanie będzie obowiązywało po zakończeniu promocji?
  2. Czy prowadzenie rachunku lub konta powiązanego generuje opłaty?
  3. Czy można ustawić automatyczne wpłaty bez dodatkowych kosztów?
  4. Czy pieniądze można przenieść do innego banku, gdy obecna oferta przestanie być konkurencyjna?

Promocja może być korzystna, ale nie powinna sprawiać, że rodzic przestaje kontrolować warunki przez kolejne kilka lat.

Najprostszy system: przelew dzień po wypłacie

Oszczędzanie „z tego, co zostanie” ma jedną podstawową wadę: często nie zostaje nic.

Skuteczniejszą metodą jest stałe zlecenie ustawione tuż po dniu, w którym na konto wpływa wynagrodzenie.

Jeżeli pensja przychodzi 10. dnia miesiąca, przelew 50, 100 czy 200 zł można ustawić na 11. dzień.

Pieniądze od razu przestają być częścią bieżącego budżetu. Nie trzeba co miesiąc pamiętać o wykonaniu przelewu ani ponownie podejmować decyzji, czy tym razem można sobie na niego pozwolić.

Kwota powinna jednak być ustalona realistycznie.

Jeżeli 200 zł powoduje, że pod koniec miesiąca rodzic musi przelewać pieniądze z powrotem, lepszym systemem będzie 100 zł, którego nie trzeba ruszać.

Wariant „100 zł plus połowa dodatkowych pieniędzy”

Stała kwota nie musi być jedynym źródłem oszczędności.

Praktyczny system może wyglądać tak:

co miesiąc 100 zł trafia automatycznie na konto, a dodatkowo rodzic odkłada połowę części nieregularnych pieniędzy przeznaczonych dla dziecka.

Może to dotyczyć na przykład większego prezentu gotówkowego od rodziny. Jeżeli dziecko otrzyma 400 zł, część można przeznaczyć na bieżącą przyjemność, a część na długoterminowe oszczędności.

Taki system ma dwie zalety. Dziecko widzi, że pieniądze można zarówno wydawać, jak i odkładać, a jednocześnie kapitał rośnie szybciej niż wyłącznie z niewielkiego miesięcznego przelewu.

Nie oznacza to jednak, że rodzic powinien automatycznie zabierać dziecku każdą otrzymaną kwotę. W przypadku pieniędzy należących do małoletniego trzeba respektować zasady dotyczące jego majątku i uprawnień wynikających z wieku.

Czy warto odkładać 800+ na osobnym koncie?

Można, ale nie jest to obowiązek ani uniwersalna recepta.

Rodzina, która wykorzystuje świadczenie na bieżące potrzeby dziecka, nie robi niczego niewłaściwego tylko dlatego, że inna rodzina może odkładać całość.

Znacznie rozsądniejsze jest podejście oparte na realnym budżecie.

Jeżeli po opłaceniu mieszkania, żywności, zajęć, ubrań i innych kosztów można regularnie przeznaczać część pieniędzy na przyszłość dziecka, można ustawić odpowiedni przelew.

Nie warto natomiast tworzyć oszczędności dla dziecka kosztem narastającego zadłużenia na karcie kredytowej albo braku podstawowej rezerwy finansowej rodziny.

Najpierw poduszka bezpieczeństwa rodziny czy oszczędności dziecka?

Wyobraźmy sobie rodzinę, która odkłada co miesiąc 300 zł na konto dziecka, ale nie ma żadnej rezerwy na awarię samochodu, utratę pracy czy nagły wydatek.

Po poważniejszej awarii potrzebne jest 4000 zł. Rodzice muszą sięgnąć po kredyt albo pożyczkę.

W takim układzie agresywne odkładanie na odległą przyszłość dziecka może być mniej rozsądne niż wcześniejsze zbudowanie podstawowego zabezpieczenia gospodarstwa domowego.

Oszczędności dziecka nie powinny zastępować rodzinnej poduszki finansowej.

Można natomiast podzielić dostępne środki. Przykładowo przy wolnych 300 zł miesięcznie większa część może początkowo zasilać rezerwę rodziny, a mniejsza konto przeznaczone dla dziecka. Po zbudowaniu poduszki proporcje można zmienić.

Oprocentowanie ma znaczenie, ale sprawdzaj oprocentowanie po podatku

Odsetki widoczne w bankowej reklamie są podawane w skali roku i nie oznaczają, że dokładnie taki procent zostanie dopisany do posiadanej kwoty niezależnie od czasu jej przechowywania.

Do tego dochodzi opodatkowanie dochodów kapitałowych.

Dlatego przy porównywaniu rachunków nie należy liczyć przyszłej kwoty wyłącznie przez pomnożenie salda przez reklamowane oprocentowanie.

Przy małych kwotach większym problemem niż różnica kilku dziesiątych punktu procentowego często okazuje się jednak brak systematyczności.

Rodzic, który przez rok regularnie wpłaci 100 zł miesięcznie, dołoży 1200 zł własnego kapitału. Próba znalezienia absolutnie najwyższego oprocentowania niewiele da, jeżeli przez brak automatyzacji przez pół roku nie zostanie wpłacone nic.

Czy trzeba zmieniać bank za każdym razem, gdy pojawi się lepsze oprocentowanie?

Nie.

Przy większym kapitale różnica oprocentowania zaczyna mieć coraz większe znaczenie. Przy kilkuset czy kilku tysiącach złotych trzeba jednak zestawić dodatkowy zysk z czasem potrzebnym na otwieranie kolejnego rachunku i spełnianie warunków promocji.

Dobrym rozwiązaniem jest regularny, ale niezbyt częsty przegląd.

Raz na kilka miesięcy można sprawdzić:

  • oprocentowanie obecnego rachunku,
  • limit kwoty objętej lepszą stawką,
  • termin zakończenia promocji,
  • opłaty za produkty powiązane,
  • warunki konkurencyjnych ofert.

Jeżeli różnica staje się znacząca, przeniesienie oszczędności może mieć sens.

Nie ma natomiast potrzeby reagowania na każdą reklamę nowej promocji.

Uważaj na konto „0 zł”, które wymaga dodatkowych produktów

Sam rachunek oszczędnościowy może być bezpłatny, ale oferta może wymagać otwarcia konta osobistego albo spełnienia dodatkowych warunków.

Dlatego trzeba sprawdzić całość, a nie jedną pozycję w tabeli opłat.

Jeżeli utrzymanie powiązanego rachunku wymaga płatnej karty albo wykonywania określonych operacji, potencjalny koszt może zmniejszyć korzyść wynikającą z wyższego oprocentowania.

Przy oszczędzaniu małych kwot jest to szczególnie ważne.

Opłata wynosząca kilka czy kilkanaście złotych miesięcznie byłaby bardzo dotkliwa dla osoby odkładającej jedynie 50 zł.

Gdzie kończy się rola konta oszczędnościowego?

Konto oszczędnościowe dobrze sprawdza się jako miejsce dla pieniędzy, do których chcemy mieć stosunkowo łatwy dostęp i których nominalna wartość nie powinna podlegać typowym wahaniom rynkowym.

Nie oznacza to jednak, że automatycznie jest najlepszym narzędziem do każdego celu trwającego 15 czy 18 lat.

Przy bardzo długim horyzoncie część rodziców rozważa również inne formy oszczędzania lub inwestowania. Wiążą się one jednak z innym poziomem ryzyka, kosztami i możliwością spadku wartości kapitału.

Nie powinno się przechodzić z bezpiecznego depozytu do produktu inwestycyjnego tylko dlatego, że potencjalny wynik wygląda atrakcyjniej.

Najpierw trzeba zrozumieć, gdzie trafiają pieniądze, jakie są opłaty, czy kapitał jest gwarantowany oraz co może się wydarzyć w niekorzystnym scenariuszu.

Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są chronione?

Środki objęte systemem gwarantowania depozytów korzystają z ochrony do ustawowego limitu. Bankowy Fundusz Gwarancyjny podaje, że standardowa ochrona obejmuje równowartość w złotych 100 000 euro na jednego deponenta w danym banku lub kasie, z uwzględnieniem zasad systemu gwarantowania.

Istotne jest słowo „deponent”.

Limit nie jest liczony osobno dla każdego konta. Co do zasady bierze się pod uwagę łączną kwotę środków danej osoby w tej samej instytucji objętych gwarancją.

Przy odkładaniu 50 czy 100 zł miesięcznie limit ten przez długi czas nie będzie praktycznym problemem, ale dobrze rozumieć mechanizm ochrony pieniędzy.

Dziecko skończyło 13 lat — co zmienia się w praktyce?

Trzynaste urodziny są ważną granicą w polskich przepisach.

Po ukończeniu 13 lat dziecko uzyskuje ograniczoną zdolność do czynności prawnych. W odniesieniu do rachunku bankowego Prawo bankowe pozwala małoletniemu posiadaczowi co do zasady dysponować zgromadzonymi środkami, chyba że przedstawiciel ustawowy zgłosi pisemny sprzeciw.

Dlatego przed otwarciem rachunku na nazwisko kilkuletniego dziecka warto już wtedy zastanowić się, jak ma wyglądać dostęp do pieniędzy za kilka czy kilkanaście lat.

Jeżeli celem rodzica jest samodzielne zdecydowanie w przyszłości, że pieniądze zostaną przekazane dopiero na wkład własny do mieszkania, studia albo inny konkretny cel, oddzielny rachunek należący do rodzica może odpowiadać tej intencji lepiej.

Jeżeli natomiast ważna jest również edukacja finansowa dziecka i stopniowe przekazywanie mu odpowiedzialności, konto należące do małoletniego może mieć dodatkową wartość.

Oszczędzanie dla dziecka może być również lekcją pieniędzy

Starsze dziecko nie musi poznawać rodzinnego budżetu w najdrobniejszych szczegółach, aby nauczyć się systematycznego odkładania.

Można pokazać mu prosty mechanizm.

Jeśli otrzymuje 100 zł kieszonkowego, może ustalić, że 20 zł od razu odkłada na większy cel. Po pięciu miesiącach ma 100 zł, którego nie musiało jednorazowo wygospodarować.

Przy większym celu łatwo pokazać różnicę między zachcianką a planowanym zakupem.

Dzięki temu rachunek oszczędnościowy nie jest tylko miejscem, w którym rodzic przez 18 lat gromadzi pieniądze. Staje się narzędziem uczącym, że część dochodu można przeznaczać na przyszłość.

Czego nie robić przy oszczędzaniu małych kwot?

Pierwszym błędem jest czekanie na moment, w którym będzie można odkładać „poważne pieniądze”. Taki moment może przez lata nie nadejść.

Drugim jest ustawienie zbyt wysokiej kwoty miesięcznej. Jeżeli regularnie trzeba ją później wypłacać, system nie działa.

Trzecim jest wybieranie konta wyłącznie na podstawie oprocentowania z reklamy bez sprawdzenia czasu promocji i dodatkowych warunków.

Czwartym jest mieszanie oszczędności dziecka z bieżącymi pieniędzmi. Gdy wszystko znajduje się na jednym rachunku, łatwo stracić kontrolę nad tym, ile faktycznie odłożono.

Piątym jest założenie, że skoro pieniądze są „dla dziecka”, zawsze najlepiej od razu umieścić je na rachunku należącym do niego. Forma własności rachunku powinna odpowiadać temu, kto i kiedy ma decydować o wykorzystaniu kapitału.

Prosty plan odkładania, który można uruchomić od następnej wypłaty

Najpierw wybierz cel. Nie musi być bardzo precyzyjny. Może to być edukacja, start w dorosłość albo po prostu kapitał na przyszłość.

Następnie ustal kwotę, której nie trzeba będzie regularnie odzyskiwać. Może to być 50, 100 albo 200 zł.

Wybierz osobny rachunek i zdecyduj świadomie, czy jego właścicielem ma być rodzic, czy dziecko.

Ustaw automatyczny przelew tuż po wpływie wynagrodzenia.

Raz lub dwa razy w roku sprawdź oprocentowanie i opłaty. Nie ma potrzeby kontrolować tabel bankowych co tydzień.

Przy podwyżce wynagrodzenia można zwiększyć przelew. Jeśli dotychczas odkładane było 100 zł, podniesienie kwoty do 120 czy 150 zł może być znacznie mniej odczuwalne niż próba natychmiastowego podwojenia oszczędności.

Najważniejsza decyzja nie dotyczy więc tego, czy znaleźć konto oprocentowane o kilka dziesiątych punktu procentowego wyżej. Najpierw trzeba stworzyć system, w którym nawet mała kwota trafia na przyszłość dziecka co miesiąc bez podejmowania tej samej decyzji od nowa. Dopiero później warto optymalizować oprocentowanie, promocje i wybór banku.

Zobacz także


Udostępnij ten artykuł